Śmieci kosmiczne, satelity i megakonstelacje: druga strona nocnego nieba

  • Masowe rozmieszczanie megakonstelacji powoduje wzrost zanieczyszczenia światłem, ilości śmieci kosmicznych oraz zagroĹźenia dla teleskopĂłw naziemnych i kosmicznych.
  • Łączność globalna i obserwacja Ziemi przynoszą ogromne korzyści, ale wiążą się z duĹźym wpływem na klimat i emisją substancji chemicznych do atmosfery.
  • Brak skutecznych regulacji międzynarodowych i próşnia zarządcza na LEO pozwalają na nieograniczony rozwĂłj projektĂłw komercyjnych i wojskowych.
  • Ochrona ciemnego nieba jako dziedzictwa naukowego, środowiskowego i kulturowego wymaga wprowadzenia ograniczeń dotyczących liczby, jasności i cyklu Ĺźycia satelitĂłw.

śmieci kosmiczne, satelity i megakonstelacje

W ostatnich latach masowe wdrażanie megakonstelacje — takie jak Starlink, OneWeb, Guowang, Qianfan czy Projekt Kuiper — z pełną prędkością zmieniły krajobraz orbitalny. Te sieci obiecują szybki globalny internet i przezwyciężanie przepaści cyfrowejale mają też skutki uboczne: rosnący ślad węglowy, zanieczyszczenie światłem i fale radiowe, ryzyko wystąpienia zespołu Kesslera, wpływ kulturowy na nocne niebo i wyzwania regulacyjne na skalę planetarną. I jakby tego było mało, wiemy teraz, że stanowią one również bezpośrednie zagrożenie dla teleskopów kosmicznych.

Od marzenia o globalnej łączności do nieba wypełnionego satelitami

Pomysł wykorzystania konstelacji satelitarnych nie jest nowy. Amerykański GPS, rosyjski GLONASS i europejski Galileo od dziesięcioleci dowodzą wartości ich posiadania. skoordynowana sieć satelitów do nawigacji i pozycjonowaniaSystem GPS, który narodził się w czasie zimnej wojny w celu śledzenia okrętów podwodnych, zakończył działalność w 1993 r. wraz z konstelacją 24 satelitów, z których korzystamy do dziś, nie zastanawiając się nad tym za każdym razem, gdy otwieramy mapę w telefonie komórkowym.

Dzisiejsze megakonstelacje są w pewnym sensie naturalną ewolucją tych systemów: zamiast kilkudziesięciu dużych i bardzo drogich satelitów mówimy o setki lub dziesiątki tysięcy mniejszych, tańszych satelitów na niskiej orbicieSą zaprojektowane do lotów na wysokościach kilkuset kilometrów, oferując mniejsze opóźnienia i większą prędkość transmisji danych niż tradycyjne satelity geostacjonarne.

Najbardziej nagłośnionym przypadkiem jest Starlink firmy SpaceX. Projekt ma na celu wdrożenie do około 42 000 satelitów Aby zapewnić szybki internet w dowolnym miejscu na świecie. Od momentu wystrzelenia pierwszych prototypów w 2019 roku, firma umieściła na orbicie ponad 9.000 jednostek i utrzymuje ponad 8.000 satelitów w działaniu na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO), co stanowi obecnie ponad 65% wszystkich aktywnych satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej (NIO).

OneWeb ze swojej strony wdrożył skromniejszą konstelację – około 648 satelitów – podczas gdy Amazon rozwija Projekt Kuipera z planowanymi 3.236 satelitami i potężną siecią anten i światłowodów naziemnych. Jednocześnie Chiny promują projekty takie jak Guowang (SatNet) i Qianfan (G60/SpaceSail), których konfiguracje obejmują tysiące satelitów i różnych producentów, co dodatkowo komplikuje ich monitorowanie.

Ta prawdziwa „gorączka kosmiczna” doprowadziła do gwałtownego wzrostu liczby satelitów: w ciągu niecałej dekady liczba ta wzrosła z około 2.000 do prawie 15 000 satelitów krążących wokół ZiemiLiczba wniosków zarejestrowanych przez różnych operatorów znacznie przekracza milion jednostek. Do tego dochodzi niemal ekstrawagancka propozycja Rwandyjskiej Agencji Kosmicznej, obejmująca dwie konstelacje, które teoretycznie obejmowałyby około 330 000 małych satelitów.

wizualny wpływ megakonstelacji

Rzeczywiste korzyści: zmniejszenie wykluczenia cyfrowego i poprawa obserwacji Ziemi

Niesprawiedliwe byłoby zaprzeczać, że istnieją megakonstelacje bardzo mocne zalety, szczególnie w telekomunikacjiGłówną obietnicą jest zapewnienie szybkiego Internetu na obszarach, na których nie można zastosować światłowodów: na obszarach wiejskich, w regionach odizolowanych, na odległych wyspach lub terytoriach dotkniętych klęskami żywiołowymi lub konfliktami.

W regionach takich jak Ameryka Łacińska, Afryka i Azja Południowo-Wschodnia wdrażanie infrastruktury naziemnej jest kosztowne i skomplikowane. Sieć satelitarna na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) może tam zapewnić stabilne połączenie ze szkołami, szpitalami i małymi firmamiz bezpośrednim wpływem na edukację, zdrowie i rozwój gospodarczy. Na przykład OneWeb połączył już centra edukacyjne na Alasce, w Nepalu, Hondurasie, Ekwadorze, Rwandzie i Kirgistanie.

Sieci te nie tylko zapewniają dostęp do internetu użytkownikowi końcowemu. Otwierają również drzwi do zaawansowane aplikacje obserwacji Ziemi: monitorowanie wylesiania, nielegalnego górnictwa, nieuregulowanych połowów lub dużych pożarów lasów; śledzenie huraganów, powodzi lub erupcji wulkanów niemal w czasie rzeczywistym; lub udoskonalanie prognoz i protokołów ewakuacji w obliczu zjawisk ekstremalnych.

W rolnictwie precyzyjnym łączone dane z wielu satelitów umożliwiają monitorować uprawy, przewidywać szkodniki, optymalizować zużycie wody i nawozów i dostosowywać logistykę niemal z dokładnością do minuty. To samo dotyczy monitorowania cofania się lodowców, ewolucji lasów czy zanieczyszczenia powietrza i wody, gdzie modele klimatyczne korzystają z bezprecedensowej ilości danych.

Na froncie technologicznym te konstelacje są zintegrowane z siecią 5G, Internetem Rzeczy (IoT), a nawet tzw. Internetem Wszechświata (IoEE). Pojawiają się koncepcje takie jak: Zintegrowane sieci obliczeniowe i komunikacyjne dla megakonstelacji LEO (ICN-LSMC)gdzie granica między siecią a mocą obliczeniową zaciera się, a poszukiwane są zunifikowane architektury, które umożliwią zarządzanie tysiącami stale przemieszczających się węzłów.

zanieczyszczenie światłem z satelitów

Ukryty koszt: zanieczyszczenie światłem i teleskopy na skraju załamania

Ciemną stroną tego wdrożenia jest wpływ na astronomia zawodowa, astroturystyka i kulturowe doświadczenie samego nocnego niebaMiędzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) od lat ostrzega: jeśli nie ograniczymy liczby i jasności satelitów, nadejdzie czas, gdy na niebie będzie więcej widocznych sztucznych punktów niż gwiazd.

Do niedawna największym zmartwieniem były duże teleskopy naziemne. Smugi satelitów przecinają ich pola widzenia i pozostawiają Jasne smugi, które niszczą obrazy naukoweObserwatoria takie jak Obserwatorium Very C. Rubin przeprowadziły symulacje pokazujące, w jaki sposób pojedynczy satelita o jasności 7 magnitudo może przepełnić czujniki; skrajne przypadki, takie jak BlueWalker 3, z ogromnymi rozkładanymi antenami, są jeszcze bardziej problematyczne.

Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) zareagowała, tworząc Centrum Ochrony Ciemnego i Cichego Nieba (IAU CPS), które zaproponowało próg badawczy, aby zapobiec poważnemu zakłócaniu obserwacji astronomicznych przez satelity. Kryteria obejmują wysokość: MV > 7,0 + 2,5 · log(wysokość/550)Dla orbity 550 km granica jasności wynosi 7; dla 1.200 km, jak w przypadku OneWeb, wzrasta do 7,84. Im wyżej znajduje się satelita, tym słabszy musi być, aby był mniej uciążliwy.

Najnowsze badania przeprowadzone przez samą IAU CPS pokazują, że ogólnie rzecz biorąc, Większość satelitów w megakonstelacjach jest zbyt jasnaNiektóre satelity OneWeb spełniają wymagania badawcze, wiele satelitów Starlink v2 Mini jest już niewidocznych gołym okiem (o jasności powyżej 6 magnitudo) dzięki takim zabiegom, jak malowanie ciemnych obszarów, stosowanie powłok dielektrycznych i orientowanie paneli słonecznych w celu redukcji odbić, ale nowsze modele Direct-to-Mobile (DTC) i chińskie satelity Guowang wydają się znacznie jaśniejsze.

Nieoczekiwane – i oto nadchodzi ostateczny szok – jest to, że teleskopy kosmiczne również dramatycznie ucierpią. Niedawne badanie, kierowane przez Alejandro Borlaffa (NASA), szczegółowo symulowało przyszły wpływ megakonstelacji na Hubble, SPHEREx, chiński Xuntian i przyszły europejski ARRAKIHS, przy czym ten ostatni koordynowany był przez Hiszpanię.

W badaniu przedstawiono scenariusze obejmujące około 2.000 jednostek krążących w 2019 r. Branża telekomunikacyjna planuje wybudować 560 000 satelitów do 2037 r. (Starlink, OneWeb, Guowang, Astra i inne). Wykorzystując publiczne profile konstelacji i niezawodne narzędzia, takie jak Skyfield w Pythonie, symulują, ile satelitów przecięłoby pole widzenia i jak jasne by były, biorąc pod uwagę zarówno światło odbite od Słońca, Księżyca i albedo Ziemi, jak i własną emisję promieniowania podczerwonego satelitów.

Wyniki są druzgocące: około 39% zdjęć Hubble’a będzie zawierać ślad co najmniej jednego satelityze średnią liczbą satelitów na ekspozycję nieco ponad dwa. W przypadku SPHEREx, ARRAKIHS i Xuntian obraz jest jeszcze gorszy: około 96% zdjęć pokazuje smugi kondensacyjne, ze średnią liczbą odpowiednio 6, 70 i 90 satelitów na zdjęcie.

Co więcej, znaczną część tych satelitów można by było zobaczyć nawet wtedy, gdyby nie były bezpośrednio oświetlone przez Słońce, dzięki odbiciu światła od Ziemi i Księżyca. jego emisja cieplna w podczerwienigdzie wiele teleskopów kosmicznych działa ze szczególną czułością. Jest to sprzeczne z wcześniejszymi wypowiedziami takich osób jak Elon Musk, który zachęcał do „umieszczania teleskopów w kosmosie”, aby uniknąć zanieczyszczenia światłem.

Astrofizycy, tacy jak Olga Zamora (IAC), opisują symulacje jako „niszczycielskie” i podkreślają, że Najważniejsze pod względem naukowym teleskopy kosmiczne są zagrożone jeśli obecne plany rozmieszczenia zostaną zrealizowane. Inni, tacy jak Alejandro Sánchez de Miguel (IAA-CSIC), ostrzegają, że prognozy mogą być wręcz optymistyczne, ponieważ istnieją satelity i konfiguracje, które nie zostały jeszcze w pełni uwzględnione w modelach.

kosmiczne śmieci wpływają na naukę

Śmieci kosmiczne, zespół Kesslera i ryzyko dla ruchu kosmicznego

Oprócz jasności, nagromadzenie satelitów niesie ze sobą równie, a może nawet bardziej niepokojący problem fizyczny: nasycenie niskiej orbity okołoziemskiej odłamkamiKażdy nieaktywny satelita, fragment rakiety lub oderwany element staje się pociskiem poruszającym się z prędkością kilku kilometrów na sekundę. W przeciwieństwie do samolotów, satelitów nie da się łatwo „uniknąc” w trzech wymiarach na całej Ziemi.

Jeżeli dwa obiekty zderzą się, tworzą chmury fragmentów, które mogą wywołać reakcja łańcuchowa zderzeń: zespół KessleraW takim scenariuszu niska orbita okołoziemska uległaby tak dużemu zanieczyszczeniu śmieciami, że wystrzeliwanie nowych misji załogowych, umieszczanie satelitów na orbicie, a nawet utrzymywanie istniejących w działaniu stałoby się niezwykle niebezpieczne.

Biuro ds. Śmieci Kosmicznych ESA szacuje, że obecnie w powietrzu znajduje się około 22 000 obiektów o wielkości kilkudziesięciu centymetrów na orbicieSpośród nich tylko 2.300 to aktywne satelity. Reszta to kosmiczne śmieci. I to nawet nie licząc fragmentów o wielkości milimetra, których nie da się precyzyjnie namierzyć, ale które mają wystarczającą energię, by poważnie uszkodzić satelitę lub statek kosmiczny.

W teorii istnieją normy dotyczące ograniczania odpadów, zebrane w Kompendium ONZ na temat śmieci kosmicznych, które zalecają deorbitować satelity po zakończeniu ich żywotnościNa przykład SpaceX deklaruje, że wycofa swoje satelity Starlink po 5-6 latach eksploatacji, umożliwiając ich kontrolowany powrót na orbitę. W praktyce jednak proces ten trwa miesiące i nie wszystkie satelity ulegają degradacji zgodnie z planem.

Szacuje się, że średnio każdego dnia prawie dwie tony satelitów Starlink będą musiały ponownie wejść w atmosferę Ziemi. Choć jest to dalekie od około 54 ton naturalnych meteorytów spadających każdego dnia, istnieje zasadnicza różnica: satelity są w większości wykonane z aluminium, podczas gdy meteoryty zawierają tylko około 1% tego metalu. Dlatego Tlenek glinu powstający w wyniku spalania satelitów może stać się dominującym źródłem w górnych warstwach atmosfery.

Inne konstelacje również nie ułatwiają zadania. Pierwsze stopnie rakiet Sojuz używanych przez OneWeb nie nadają się do ponownego użycia, a ich powrót do atmosfery nie zawsze jest kontrolowany. Podobnie dzieje się z wyrzutniami serii Długi Marsz połączonymi z Guowangiem. Wszystko to zwielokrotnia ryzyko upadku fragmentów na zaludnione obszary i zapowiada znacznie bardziej chaotyczną przyszłość orbity.

Wpływ atmosfery i klimatu: wykorzystanie atmosfery jako krematorium

Problem nie kończy się, gdy satelity rozpadają się podczas wejścia w atmosferę. Każde kontrolowane — lub niekontrolowane — zniszczenie uwalnia metale i cząstki w górnych warstwach atmosferygdzie procesy chemiczne i dynamiczne pozostają słabo poznane. To właśnie tutaj istotne stają się obawy astronomów i naukowców zajmujących się atmosferą, takich jak Laura Revell, Michele Bannister i Samantha Lawler.

W 2023 roku, podczas analizy aerozoli w górnych warstwach atmosfery, zespoły naukowe wykryły metale bezpośrednio związane z ponownym wejściem statku kosmicznego w atmosferęNiedawno odkryto, że lit pochodzi z niekontrolowanego wejścia w atmosferę stopnia rakiety Falcon 9. A to dopiero wierzchołek góry lodowej, jeśli planowane megakonstelacje się zmaterializują.

Znaczną część masy satelitów stanowi aluminium, które po spaleniu tworzy cząsteczki tlenku glinu. Chociaż producenci niechętnie podają szczegółowe informacje, skład i wielkość wytworzonych cząstekWiadomo, że najmniejsze cząsteczki — cieńsze od ludzkiego włosa — pozostają w atmosferze przez lata, potencjalnie wpływając na warstwę ozonową i równowagę radiacyjną planety.

Opierając się na hipotezach podobnych do tych z poprzednich badań, oszacowano, że Milion satelitów mógłby wyprodukować około jednego teragrama (10^12 gramów) skumulowanego tlenku glinu w górnych warstwach atmosfery. W połączeniu z emisjami pochodzącymi z wystrzeliwania rakiet, może to zmienić skład chemiczny atmosfery i ocieplenie w sposób, którego jeszcze w pełni nie rozumiemy.

Z perspektywy emisji CO2 konstelacje LEO również nie są bezkosztowe. Najnowsze badania sugerują, że Usługi szerokopasmowe za pośrednictwem megakonstelacji mogą emitować od sześciu do ośmiu razy więcej ekwiwalentu CO2 na abonenta rocznie niż porównywalna naziemna sieć szerokopasmowa, powodując w ekstremalnych scenariuszach emisje wyższe nawet o 12–14 razy.

Autorzy, którzy wypowiadali się w tej dziedzinie, są stanowczy: wykorzystanie atmosfery jako masowe krematorium satelitarne To nie jest zrównoważone rozwiązanie. Żądają oni jasnych ograniczeń dotyczących liczby wejść w atmosferę oraz oceny oddziaływania na środowisko, uwzględniającej cały cykl życia: od produkcji po zniszczenie, w tym wpływ na astronomię i bezpieczeństwo orbitalne.

regulacja megakonstelacji

Nocne niebo, dziedzictwo kulturowe i zdrowie: coś więcej niż problem techniczny

Ciemne niebo to nie tylko narzędzie naukowe. Dla wielu kultur jest… istotną część jej tożsamości i niematerialnego dziedzictwaLudy tubylcze na całym świecie, takie jak wiele społeczności aborygeńskich w Australii, oparły swój światopogląd, mitologię i kalendarze na obserwacji gwiazd.

Badacze tacy jak Alejandro Sánchez de Miguel wskazują, że istnieją tradycje uznane przez UNESCO za niematerialne dziedzictwo kulturowe, których istnienie zależy bezpośrednio od możliwości zobaczenia gwiaździste nieboJeśli wypełnimy ją sztucznymi szlakami, Przerywamy łańcuch przekazu kulturowego, który trwa już tysiące lat. i przyczyniamy się do tego, co niektórzy już nazywają „ludobójstwami kulturowymi” poprzez zanik tradycyjnych kontekstów astronomicznych.

Astrofizyk Eva Villaver również podkreśla, że zdrowotny i ekologiczny wymiar ciemności nocnejZanieczyszczenie światłem – obecnie spotęgowane przez światło satelitarne – zaburza rytmy dobowe, wpływa na jakość snu człowieka, zwiększa stres i niepokój oraz dezorientuje wiele gatunków zwierząt: ptaki wędrowne, owady, żółwie morskie, ssaki nocne itp.

„Prawo do ciemnego nieba” zaczyna być postrzegane jako logiczne rozszerzenie prawa do zdrowego środowiska. Villaver wręcz ostrzega, że ​​narażamy je na ryzyko. wspólne dziedzictwo ludzkości i kluczowe narzędzie postępu naukowegoI przytacza wymowny obraz literacki: jeśli nadal będziemy ignorować ostrzeżenia, możemy skończyć jak w „Ślepocie” Saramago – wiedząc, że oślepniemy, nie zrobimy nic, aby temu zapobiec.

Dla astronomów, takich jak Jorge Hernandez Bernal, problem nie jest już tylko techniczny lub środowiskowy, ale zarządzanie przestrzenią i dystrybucja władzyJego zdaniem nadmierna kontrola megakorporacji i brak woli negocjacji ze strony mocarstw Globalnej Północy blokują skuteczne porozumienia. Proponuje „prawdziwą demokratyzację kosmosu”, z wielostronnymi decyzjami, które byłyby przejrzyste i otwarte dla międzynarodowego społeczeństwa obywatelskiego.

Ekonomia kosmiczna, geopolityka i wyścig o dominację orbitalną

Nie można zrozumieć rozwoju megakonstelacji bez kontekstu nowa gospodarka kosmiczna i rosnąca militaryzacja niskiej orbity okołoziemskiejW 2023 roku SpaceX przetransportowało w kosmos dwa razy więcej ładunków niż reszta świata razem wzięta, a jego dominacja jest ewidentna: tylko na rynku północnoamerykańskim tradycyjni operatorzy, tacy jak Hughes czy Viasat, odnotowali spadek przychodów z powodu pojawienia się Starlink i zostali zmuszeni do przyjęcia strategii wieloorbitalnych.

Prognozy Euroconsult wskazują na ponad 2.800 satelitów wystrzeliwanych rocznie w latach 2023–2032około ośmiu dziennie. Zapotrzebowanie na przepustowość komunikacyjną o wysokiej wydajności wzrośnie z 1,9 Tb/s w 2022 r. do ponad 46 Tb/s w 2032 r., a konstelacje na orbicie niegeostacjonarnej (NGSO) zwiększą tę przepustowość z 21% do 52%.

W tym scenariuszu kluczową rolę odgrywają rządy: operatorzy cywilni i obronni łącznie stanowią około trzy czwarte rocznej wartości rynkowej produkcji i wprowadzania na rynekOkoło 58.000 miliardów dolarów. Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja, Indie, Japonia i Europa odpowiadają za prawie dwie trzecie całkowitego popytu pod względem wartości.

UE stawia na własną infrastrukturę: system IRIS², który ma oferować Bezpieczne sieci szerokopasmowe, sieci wspomagane satelitarnie i komunikacja kwantowa (EuroQCI)Oprócz zastosowań rządowych w zakresie nadzoru, zarządzania kryzysowego i ochrony krytycznej infrastruktury, oczekuje się, że system osiągnie pełną zdolność operacyjną do 2027 r., a uzupełniają go programy takie jak Govsatcom i konstelacje obserwacyjne, np. Atlantic Constellation.

W sferze wojskowej Agencja Rozwoju Kosmicznego Stanów Zjednoczonych (SDA) opracowuje architekturę przestrzeni kosmicznej dla broni masowego rażenia (PWSA), megakonstelacja satelitów na LEO do celów obserwacji, wywiadu i komunikacjiStarlink jest centralnym elementem doktryny CJADC2. SpaceX wystrzelił już pierwsze segmenty, a nowe segmenty planowane są co dwa lata. Równocześnie Pentagon zlecił SpaceX opracowanie zmilitaryzowanej wersji Starlink, zwanej Starshield, z zaawansowanymi możliwościami obserwacji i komunikacji.

Chiny nie pozostają w tyle, realizując projekty takie jak sieć G60 Starlink – powiązana z Doliną Innowacji Naukowych i Technologicznych – oraz plan Guowang, który przewiduje megakonstelację ponad 13 000 satelitów. W tym ekosystemie uczestniczą duże firmy państwowe i prywatne, takie jak CAST, GalaxySpace i IAMCAS, a uzupełniają go ogromne centra obliczeniowe z setki tysięcy serwerów dedykowanych do przetwarzania danych przestrzennych.

Międzynarodowe regulacje, widmo radiowe i próżnia w zarządzaniu

W tym wyścigu regulacje wyraźnie pozostają w tyle. Traktat o przestrzeni kosmicznej z 1967 roku zabrania umieszczania broni masowego rażenia na orbicie, ale Nie bierze pod uwagę rzeczywistości komercyjnych megakonstelacji, broni niekinetycznej, ani orbitalnego cybernetycznego szpiegostwa.Nie oferuje również skutecznych narzędzi ograniczających liczbę satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej.

Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny (ITU) zarządza widmem radiowym i slotami na orbicie geostacjonarnej, ale jego pojemność na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) jest znacznie bardziej ograniczona. Firmy nie współpracują bezpośrednio z ITU. Uzyskują licencje od krajowych organów regulacyjnychO czym następnie powiadamiają organizację międzynarodową. Obecny mechanizm w praktyce nie zapewnia skutecznej kontroli liczby satelitów ani przeciążenia w określonych pasmach.

Jedna z najdelikatniejszych debat technicznych dotyczy ograniczenia równoważnej gęstości strumienia mocy (EPFD) Przepisów Radiowych, mających na celu zapobieganie zakłócaniu działania platform GEO przez satelity niegeostacjonarne. SpaceX i Amazon argumentują, że przepisy te są przestarzałe i ograniczają ich plany, podczas gdy operatorzy satelitów geostacjonarnych, tacy jak Viasat i SES, obawiają się, że pochopne zmiany zdestabilizują otoczenie regulacyjne, które umożliwiało im rozwój.

Światowa Konferencja Radiokomunikacyjna 2023 zgodziła się przeprowadzić badania techniczne w celu przeglądu tych ograniczeń, ale zgodziła się, że Do roku 2031 nie zostaną podjęte żadne decyzje regulacyjne.Nadchodzący szczyt (WRC-27) może okazać się punktem zwrotnym w zarządzaniu przestrzenią orbitalną, choć zapowiada się również na pole bitwy dyplomatycznej ze względu na rosnące zainteresowanie poszczególnych państw kosmosem.

Z drugiej strony Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Przestrzeni Kosmicznej (UNOOSA) otrzymuje powiadomienia o startach i konstelacjach, ale Jego mechanizmom brakuje prawdziwej siły przymusuKompendium Śmieci Kosmicznych promuje najlepsze praktyki, ale nie może nikogo zmusić do ich przestrzegania. Tymczasem każdego dnia wystrzeliwanych jest coraz więcej satelitów bez jasno określonego globalnego limitu.

W cyberprzestrzeni sektor kosmiczny jest również coraz ważniejszym celem. Wykorzystanie usług chmurowych, takich jak AWS czy Azure, do sterowania satelitami oraz wdrażanie Protokoły komunikacyjne oparte na protokole TCP/IP dostępne z InternetuOtwiera to drogę atakom, które mogą zakłócać sygnały, manipulować czujnikami, a nawet przejmować kontrolę nad platformami orbitalnymi. ESA zareagowała na to, tworząc programy szkoleniowe z zakresu cyberbezpieczeństwa zaprojektowane specjalnie dla środowiska kosmicznego.

Hiszpania i Europa: innowacje, wyjątkowe konstelacje i rola w nadzorze

Hiszpania odgrywa znaczącą rolę w tej nowej erze kosmicznej. Firmy takie jak Sateliot wystrzeliły nanosatelity w oparciu o standardy 5G NB-IoT NTN, cel rozszerzenia zasięgu operatora telefonii komórkowej na całym świecie z LEOIch satelity CubeSat 6U, produkowane przez Alén Space (grupa GMV), operują na orbitach heliosynchronicznych o długości od 500 do 600 km, a ich żywotność szacuje się na pięć lat, i oferują zasoby na najlepsze miejsca do oglądania nieba w Hiszpanii.

Projekty takie jak Startical, prowadzone przez Indrę i Enaire, mają na celu wdrożenie Konstelacja 240 małych satelitów, która usprawni zarządzanie ruchem lotniczym i zwiększy bezpieczeństwo Jednocześnie INTA tworzy własną konstelację ANSER do monitorowania jakości wody w bagnach, zbiornikach, lagunach i rzekach Półwyspu Iberyjskiego.

Hiszpania uczestniczy również w programie, obok Portugalii i Wielkiej Brytanii. Gwiazdozbiór AtlantykuPosiadając 16 satelitów obserwacyjnych Ziemi i bezpieczne satelity komunikacyjne, takie jak SpainSat NG I i II, które zapewnią siłom zbrojnym jeden z najnowocześniejszych systemów na świecie, Hiszpania pokazuje, że kraj ten nie tylko korzysta z megakonstelacji, ale także należy do grona podmiotów kształtujących przyszłość kosmosu.

W tym kontekście wiodące głosy hiszpańskie – z IAC, IAA-CSIC i społeczności uniwersyteckiej – podkreślają, że Ekspansja kosmosu musi iść w parze z odpowiedzialną regulacją i aktywną ochroną ciemnego nieba.Przypominają nam, że przyszłość nauki zależy od tego, czy zniszczymy naturalne laboratorium, które mamy dziś nad głowami.

Po przeanalizowaniu wpływu megakonstelacji — ich korzyści w zakresie łączności i obserwacji Ziemi, ale także ich wpływu na klimat, zagrożenia dla teleskopów kosmicznych, wzrostu ilości śmieci orbitalnych, napięć regulacyjnych oraz zagrożeń kulturowych i zdrowotnych związanych z utratą nocnego nieba — staje się jasne, że stoimy na rozdrożu: albo zostaną z czasem ustalone jasne ograniczenia i zasady, albo skończymy z nasyconą niską orbitą okołoziemską, zmienioną atmosferą i ludzkością, która ledwo będzie mogła widzieć gwiazdy, pokazując sobie selfie z kosmosu.

Zanieczyszczenie światłem
Podobne artykuł:
Międzynarodowy Tydzień Ciemnego Nieba: Dlaczego to ważne i jak możemy włączyć się w obronę naszego nieba